do początku mapa serwisu kontakt  
 Pl  |  En 


























Media o nas
Sztolnia w Janowcu służyła za schron przeciwlotniczy

W niedawno odkrytej kopalni ałunu w Janowcu pojawili się geolodzy. Odkrycie wzbudza coraz większe zainteresowanie.

 

Katarzyna Grabań, mieszkanka Janowca, w latach 80. odnalazła wejście do dawno nieczynnej kopalni, która eksploatowana była w szesnastym wieku. W niewyjaśnionych okolicznościach kopalnia została zamknięta na żądanie opata klasztoru cysterskiego z Kamieńca. W czasie II wojny światowej sztolnia służyła za schron przeciwlotniczy.

 

- Kopalnia wcześniej była przeszukiwana przez szabrowników, dlatego też nic spektakularnego w jej wnętrzu nie odnaleźliśmy – wyjaśnia pani Katarzyna, która chciała zainteresować naukowców swoim odkryciem. Po wielu nieudanych próbach kontaktu z instytucjami naukowymi, odnalazła Michała Stysza zajmującego się badaniem historii górnictwa w tym regionie. Od tego momentu sprawy nabrały rozpędu.

 

Kopalnia ściągnęła naukowców do Janowca

 

- Od kilku lat szukałem tej kopalni. Pomimo tego, że odnalazłem dokumenty świadczące o jej istnieniu bezskutecznie starałem się odnaleźć dokładną lokalizację – mówi Michał Stysz, hydrogeolog. – Natychmiast przyjechałem, gdy otrzymałem wiadomość od pani Kasi. To był wielki przełom w moich badaniach.

 

Pierwsze wizyty w sztolni upewniły poszukiwacza o ważności odkrycia i jego znaczeniu nie tylko dla lokalnej historii, ale i dla nauki. Teraz trwają badania geologiczne, mające na celu potwierdzenie występowania na terenie Janowca złóż ałunu, niegdyś niezbędnego do opatrywania ran na polu bitwy. Był to niezwykle ważny i ceniony minerał, ponieważ rzadko występuje w tej części Europy.

 

Kopalnia nie dla turystów?

 

Kolejnym krokiem będzie sporządzenie dokładnej dokumentacji, która umożliwi wpisanie obiektu do rejestru zabytków. Ze względu na trudności w dostaniu się do jej wejścia najprawdopodobniej nie zostanie nigdy udostępniona dla turystów. Dotarcie do niej utrudnia z jednej strony strome zbocze gór, a z drugiej koryto Nysy Kłodzkiej.

 

Z racji bliskości rzeki wejście do kopalni było często zalewane, stąd obecnie pierwsza część korytarza pokryta jest kilkunastu centymetrową warstwą błota. Na końcu głównego chodnika jest komora, z której wykonano przekop do dalszej części kopalni. Ze względu na duże zagrożenie dla potencjalnych poszukiwaczy przygód, spowodowane brakiem tlenu w wyrobisku, ta część została zasypana.

 

- Cieszymy się bardzo z odkrycia, jednak z drugiej strony zdajemy sobie sprawę, że może ono przyciągnąć do kopalni niepowołane osoby, które bez odpowiedniego przygotowania wejdą do jej wnętrza narażając swoje życie – kończy Michał Stysz.

 

źródło : Express-Miejski.pl